O flagowcu, który częściej jest w serwisie, niż w moich rękach, czyli Microsoft Lumia 950 w praktyce

Komentarz

Nie ma idealnych urządzeń. Wszystkie prędzej czy później się ulegają uszkodzeniom. Niestety problem pojawia się wtedy, kiedy nowe urządzenie trafia co rusz do serwisu, zwłaszcza jeżeli kosztuje kilka tysięcy złotych.

Nie ma to jak flagowiec. Wysoka półka zobowiązuje. Podobnie jak cena, która w przypadku najlepszych modeli danych producentów jest równa kwocie zakupu średniej klasy komputera lub całkiem niezłego laptopa. Dlatego też można by wymagać, aby takie urządzenia działały sprawnie i niezawodnie, a przede wszystkim żeby służyły przynajmniej przez dwa lata bez zmartwień i konieczność wysyłania ich do serwisu.

Niestety praktycznie od chwili pierwszego uruchomienia telefonu, ciągle było „coś nie tak”.

Niestety kolejny raz w moje ręce trafia model, który bez wątpienia jest flagowcem, ale który praktycznie od dnia kupna ma wadę. Mowa o Microsoft Lumia 950. Telefon otrzymałem w ramach przedłużenia abonamentu w pewnej sieci komórkowej z dopłatą około 1200 zł. Jak widać nie była to mała kwota, jednakże uznałem, że warto ją zainwestować dla dobrze rokującego modelu z Windows Phone, który mógłby być przyjemną odskocznią od wszechobecnych smartfonów z Androidem. Niestety praktycznie od chwili pierwszego uruchomienia telefonu, ciągle było „coś nie tak”. Mimo naładowania smartfona do pełna, ten po 5 godzinach wołał już o podłączenie do ładowarki. Do tej pory taka sytuacja zdarzała mi się wyłącznie podczas przeprowadzania testów pod wysokim obciążeniem i tylko przy modelach ze średniej lub niskiej półki. Gdyby nie zakres użytkowania smartfona dostępny w ustawieniach telefonu nie byłbym w stanie uwierzyć, że w ciągu tych 5 godzin zrobiłem może ze trzy zdjęcia i wykonałem około godziny rozmów. Z istnienia problemu zdałem sobie sprawę dość szybko. Po ponownym naładowaniu baterii miałem powtórkę z rozrywki. Z przykrością musiałem oddać nowy telefon na serwis, z którego ledwo co zdjąłem fabryczne folie.

Całość trwała równy miesiąc.
Chcąc spełnić wszystkie warunki gwarancyjne, oddałem Lumię 950 do operatora, który przekierował urządzenie do polskiego serwisu, który następnie przesłał telefon na Węgry. Po „naprawie” smartfon przebył analogiczną, „prostą” trasę by trafić ponownie w moje ręce. Całość trwała równy miesiąc. Z informacji przesłanych przez punkty serwisowe można było wyczytać, że została wymieniona płyta główna. Nie lubię, gdy nowy smartfon musi zostać rozkręcony i są już w nim wymieniane części, ale uznałem to za dobrą kartę, bo od teraz problemy z baterią powinny być przeszłością.

Niestety tak się nie stało. Microsoft Lumia 950 dalej dość szybko się rozładowuje, ale w tym przypadku jest to loteria. Aktualnie telefon bardzo szybko się rozładowuje w bliżej nie określonym czasie. Wykonanie 5-10 zdjęć powoduje spadek poziomu baterii o około 15%. Podczas normalnego użytkowania (kilka minut rozmów, wyłączone dane pakietowe, około 30 minut pracy internetu (przeglądarka) na Wi-Fi oraz wykonaniu kilku zdjęć) telefon wytrzymuje około 5-6 godzin. Problem nie występuje jednak stale. Czasami przez pół dnia telefon pracuje prawidłowo (około 8 godzin) i bateria utrzymuje się na poziomie 50-60% naładowania, aby godzinę później rozładować się do zera.

Dla przykładu poniżej wykonane przeze mnie zrzuty ekranu. Telefon w chwili ich zrobienia nie miał kart SIM, a z modułów włączone było tylko Wi-Fi (bez synchronizacji). Zdjęcia zrobione w odstępie równym 13 minut:

Ciężko jest stwierdzić czy problemem jest oprogramowanie czy też sprzęt. W telefonie problem występuje od nowości. Tym razem telefon oddałem bezpośrednio do serwisu Regeneris z załączoną informacją o problemie i jego historii oraz  pismem z prośbą o wymianę smartfona na nowy. Jak zareaguje serwis i producent? Tego w tym momencie nie wiem, jednakże wpis uzupełnię gdy otrzymam nowe wiadomości. Cały czas nasuwa się pytanie czy w flagowych modelach za duże pieniądze powinny występować takie problemy? Możliwe, że są to „sporadyczne” przypadki – ale jednak występują, czego jestem dowodem. I druga rzecz, która aktualnie nasuwa mi się na myśl to, fakt, że nie opłaca się kupować drogi smartfonów, skoro mogą być częściej w serwisie niż budżetowce za kilkaset złotych.

Rafał Suplicki

Autor

Rafał Suplicki

Zawodu Administrator IT, Specjalista Ryzyka IT w Bankach oraz Ochrony Danych Osobowych. Prywatnie pasjonata nowych technologii, mąż i ojciec oraz zapalony sportowiec.

Sprawdź koniecznie

Podobne Artykuły

  • Michał

    U mnie w firmie dostaliśmy Lumie 950, w sumie będzie ich 45 sztuk. W żadnej do tej pory nie występowały żadne problemy poza tymi znanymi w systemie (połowa z nas uczestniczy w Windows Insider). Tak więc uważam, ze trafił Ci się jakiś felerny egzemplarz albo operator wcisną Ci skupiony za grosze produkt pochodzący ze zwrotu lub „odświeżenia” sprzedawany jako nowy.

  • RafalS

    Dziwna sprawa że to się dziej od samego początku. Pierwsza wizyta w serwisie i wymiana płyty głównej co niestety jest dość sporą ingerencją w praktycznie nowy sprzęt.

  • Marek

    Jak się nie wie jakiego flagowca kupić to później sie płacze kupił byś jakiegoś Huawei albo juz nawet Samsunga czy LG to by było pięknie. Nie rozumiem jak mozna płacic tyle kasy za taki telefon ? fony na wp kupuje sie do max 5 stówek doradzam je czasem osobą ktore chca pakować sie w taniego andka choc i tu trafiaja sie juz wyjątki choćby meizu m2 czy honor 4c, droższe to juz jedynie android czy iphone.